|
 :(przykro, przykro, przykro.....
Mnie leży Zolusia na sercu,
Dżekuś, Amonek, Noduś i jeszcze Zoli....co się dzieję (
Wierzę, że Twój ból jest wręcz fizyczny, aż szarpie serducho:((
To uczucie że zawiódł, to każdy chyba z opiekunów przechodzi
Obiektywnie rozumie się,a subiektywnie ...swoje
To czułam przy Trusiaczku a w trójnasób z Tosinkiem.
On był tak ufny, że na ręku przytulony to by dał się pociąć i żaden wet, żaden pies nie był mu straszny. I ten ból, że czegoś się nie zrobiła, nie uchroniło....
Ale może uchronić się nie dało
Jednego jestem pewna, że uszaczki to instynktownie wiedziały i czuły tylko miłość i wdzięczność, a wierzyły, bo wiedziały, że człowiek nieba im by przychylił
Wierz mi, że gorsza rozterka jest gdy musisz mu pomóc odejść, bo zwierzątko jakoś czuje, a nigdy ci nie powie czy na pewno to jet to czego uczekuje:( |
|
|
|