akita055 |
|
|
|
Dołączył: 22 Paź 2008 |
Posty: 33 |
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Skąd: Rumia Płeć: K |
|
|
 |
 |
 |
|
Mam nadzieję że moja relacja chociaż troszkę uspokoi tych którzy mają obawy przed kastracją swojego pupila bądź trochę uspokoi bo ja sama przed podjęciem tej decyzji czytałam relacje innych. Na początku od razu chcę napisać że miło się rozczarowałam bo obawiałam się tego zabiegu strasznie a szczególnie tego jak królik będzie się czuł po wszystkim. Zabieg był wczoraj. Zapakowałam mojego Tołdiego do koszyka, co już było dla mnie wielkim przeżyciem bo wyobrażałam sobie jak musi się czuć nagle zamknięty. Pani weterynarz już na nas czekała, kazała mi zostawić maleństwo i powiedziała że zadzwoni jak będzie po wszystkim. Zadzwoniła 30 minut później, z samochodu wzięłam posłanko i koc bo myślałam że królik będzie nieprzytomny i nie da rady wsadzić go do koszyka. Tym bardziej byłam zaskoczona jak okazało się że króliczek całkiem rześki siedzi w koszyczku. Po powrocie do domu zostawiłam koszyk otwarty żeby Tołdi sam mógł sobie wyjść gdy będzie gotowy.zrobił to po 5 minutach i poszedł do swojej "twierdzy" czyli pod fotel. dał mi się głaskać, zjadł jedną brokułe którą mu podsunęłam. po 2 godzinach kicał już po całym pokoju, wszedł do klatki się załatwić. W nocy był chyba troszkę spokojniejszy niż zazwyczaj ale rano był sobą. przez noc zjadł cała porcje jedzonka, które dostaje o 18 wypił dużo wody i jadł sianko. bez problemu skakał na łóżeczko. Szwy ma rozpuszczalne więc nie muszę go znowu zabierać do wet. nie widziałam też na jego brzuszku żadnej rany, wygląda jakby nic tam nie miał robione. Bardzo się bałam jak to wszystko będzie wyglądało, ale nie taki diabeł straszny. Prawdą jest jednak to że nie każdy weterynarz podejmie się tego typu zabiegu bo np mój sprawdzony wet, bardzo znany odradził to stanowczo i że jest to ryzykowne, natomiast inny wet z mojego miasta do którego wcześniej nie chodziłam ze zwierzakami zareagował tak że uznałam że tego typu zabieg nie jest mu obcy, i nie pomyliłam się. Tołdi ma 5 miesięcy i myślę że kastracja sprawi że będzie lepiej się czuł w domu gdyż instynkty nie będą go męczyły |
|